Hokery w jadalni

Dodano opinię dnia: 2011-05-05r.  •  Opinia:

Postanowiłam zajrzeć do jadalni. Były tam może ze trzy krzesła do jadalni, a hokery koło baru nie wyglądały zbyt stabilnie, a raczej siermiężnie i licho. Za to całą salę zajmowały stoły, czy to duże, czy to małe, w najróżniejszych kształtach, kolorach czy fakturach. Postanowiłam więc przynieść do jadalni krzesła, chociaż kilka, tak żeby było na czym usiąść i zapełnić to dosyć opustoszałe pomieszczenie w tym wielkim budynku. Jednak gdy tylko zaczęłam je znosić, zauważyłam, że stoły stoją niezmiernie dziwnie blisko siebie, jakby przeznaczone były nie do siedzenia, podtrzymywania jakichś ciężkich przedmiotów pokaźnych wielkości. Po bliższej inspekcji okazało się, że niektóre meble, które wzięłam za stoły, były to tak naprawdę hokery i powoli przestawałam rozumieć co się dzieje w tym domu wariatów. Hokery wielkości stołów, tajemniczy ludzie pojawiający się na chwilę, wznoszący stoły do jadalni, krzesła zapomniane, pozostawiane jakby z premedytacją w innym pomieszczeniu. Spojrzałam przez okno na park i wtedy zgłupiałam do reszty, na środku parku na placu miedzy krzewami ukwieconymi na intensywny fioletowy kolor, stały cztery krzesła do jadalni. Jedno było puste, pozostałe trzy, natomiast, zajęte przez dość młode dziewczęta o długich blond włosach i niewinnych twarzach, a nie mogłam sobie przypomnieć, abym widziała którekolwiek z nich poprzedniego, równie dziwnego jak dzisiejszy, dnia.

Zostaw swoją opinię

name

text